Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 listopada 2015

Wianki i stroiki w jednym

Wiją nam się wianki, wiją... do powieszenia i do położenia... 
do wysypania środeczka orzechami, pierniczkami, czy innymi cudami... 
do świecy otulania, do drzwi zdobienia- 
no co tylko komu w duszy zagra 
:D


i do pachnienia... cynamonowo oczywiście :)




***

czwartek, 2 kwietnia 2015

Świat w jajku zamknięty


Nie wiemy co było pierwsze, jajko czy kura, 
ale wiemy, że w małym jajku zamknąć można  i świat cały!
 Ba,  jest mu tam całkiem przytulnie :) 




Pozdrawiamy półprzytomnie, 
no, topielica Marzanna się zemściła i zesłała nam paskudne przeziębienie,
na szczęście chorujemy na zmianę :)
Uściski kochani,
 i niech się Was żadne Marzannowe klątwy nie imają

:D


***

piątek, 27 marca 2015

Ptaszki i papierowe kwiatki.

Hej, hej, nie samymi pisankami żyjemy, mnożą się u nas również różniaste stroiki. Oczywiście nie może zabraknąć w nich ptaszków, jajeczek i papierowych kwiatków,
za to brakuje nam czasu, by to wszystko Wam pokazać, oj...





pozdrawiamy w przelocie :)
***

wtorek, 17 marca 2015

Pisanki oczywiście, czyli batikowo jagodowo


W końcu udało mi się przysiąść na chwilkę i upisać swoje jajeczka, tak jak lubię, na wydmuszkach kurzych, niewielkich, bielutkich.  Ponieważ malowaliśmy woskiem  pszczelim (ach), barwiliśmy i wytrawialiśmy sobie we dwoje, to i czas miło płynął, i w koszyczku nadzwyczajnie mnożyły się pisanki. W podziękowaniu za lniane drewniane (z poprzedniego posta) powstały dla Norberta batikowe jagodowe. Obdarowany jest zachwycony i twierdzi, że piękniejszych by sobie nie wymarzył, i są właśnie "takie jego". Cóż, nie sposób się z tym nie zgodzić, bardzo mi miło :)








 i tym leśnym akcentem pozdrawiamy Was serdecznie 
...z pisankowej krainy :)


***

niedziela, 8 marca 2015

Drewniane, wypalane i w kwiatki

Ot takie pisanki się właśnie zrobiły, to znaczy Norbert wpierw oszlifował, potem wypalił, pomalował i oto są... Fiołkowe pisanki drewniane. Jeszcze może tylko pachnieć powinny, ale to w przyszłości :)  Te, już polakierowane, ułożone na wełnie drzewnej i zamknięte w pudełeczku z szarej mikrofali z niecierpliwością czekają na swojego kogoś. Do kupienia na MooNatowej Da Wandzie



Nie wiem dlaczego zapomnieliśmy o najprostszych motywach, tych z natury czerpanych, ale przy okazji pewnego dosyć zaskakującego i średnio miłego zdarzenia, kwiatowe desenie mogą przeżywać u nas swój wielki powrót. Na początek ino w wersji pisankowej, ale przecież wszystko przed nami, byleby tylko czasu starczyło :)




A tymczasem z piersiami wypełnionymi pierwszym wiosennym wiaterkiem i z klangorem żurawi cudnie brzmiącym  w uszach, z ochotą i pełni energii  wkraczamy w nowy tydzień, czego i Wam, kochani, życzymy z całego serducha. Miłego poniedziałku!



***

wtorek, 27 stycznia 2015

Warsztaty z papierowej wikliny -szumnie nazwane :)

 Oczywiście do jednej z zaległych, blogowych, MooNatowych spraw zaliczyć należy warsztaty,a właściwie takie sobie luźne plecionki z papierowej wikliny dla dzieci, które to miałam przyjemność poprowadzić w zeszłym roku w Stargardzkim Centrum Kultury. Zabawa była przednia, gazetowe papierzyska w mgnieniu oka zamieniały się w śliczne rurki, a następnie w: 
*kulogniotki (na breloczki), 
*puszkowije (no, bransoletki)
* i wszelkiej maści koszotwory (czyli wariacje w temacie pojemnikowym, 
od plaskatych miseczek, aż po fantazyjne wazony)

Z zajęć wyniosłam potężny zapas energii,
  burobłękitny koszyczek pleciony instruktażowo ...



i niejako przy okazji zostałam wyedukowana w temacie- 
"jak prawidłowo posługiwać się pałeczkami", 
czyli jak łapać kęski jedzenia tak, by szybciej trafiały do ust niż na bluzkę. 
(Dwie przesympatyczne jedenastolatki nie były zbytnio zainteresowane plecionkarstwem,
 ale za to z ogromnym entuzjazmem dzieliły się swoją wiedzą, 
a skoro papierowe rurki to prawie jak pałeczki, to wiecie sami)...  
na szczęście starczyło nam czasu by opanować obie umiejętności
:D


 W tym roku również zapraszam na kreatywną wymianę energii
już  w środę i czwartek, każdego dnia po dwie grupy wiekowe
Startujemy o godznie 10:30 !
Tym razem będziemy tworzyć Ekocuda z koszulek na ramiączkach,
Będą personalizowanie, niepowtarzalne, przydatne i wielce zaskakujące :) 

Nic więcej nie zdradzę, ino

ZAPRASZAM SERDECZNIE !


***


niedziela, 11 stycznia 2015

Gramy i czekamy na Was :)


Witajcie w Nowym Roku, dziś wielki dzień i żadne wiatry nadęte nam nie przeszkodzą! Szybciutko klikamy te kilka słów i już pędzimy na Rynek Staromiejski w Stargardzie Szczecińskim, gdzie grać będziemy wraz z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. To już 23 Finał, jej, jak to zleciało :)


Atrakcji będzie co niemiara, na ten przykład posłuchać będzie można dudziarza, i dobrowolnie paść ofiara napadu zbójnickiego :) A jak już się rozgrzejeta nieco, to dziarsko można stanąć do licytacyjnego boju o ten oto "Słonecznikowy koszyczek" z papierowej wikliny, pierwszy nasz twór w tym roku :)






Będzie go można wylicytować na scenie- już od godziny 16:30. Prócz tego zapraszamy na radosne zakupy, można wspomóc WOŚP, a tym samym stać się posiadaczem jakieś ślicznej ozdoby, oczywiście nie tylko MooNatowej. Szczegóły i plan imprezy TUTAJ



 Zatem jak ktoś w okolicy to czekamy, na Rynku, w "Aniołowym Domku" :)
Do zobaczenia!
***

niedziela, 7 grudnia 2014

Orzechy do ciasta, a łupinki... na choinkę :)

Malutkie bombki- światy zamknięte w połówce łupinki orzecha
było ich więcej, ale nie doczekały się obfotografowania...
i dobrze,  zawisną na magicznym drzewku
pierniczkowo-orzechowym
:)




A tym razem z cyklu "lubimy" napiszę tylko, że uwielbiamy powroty do bibułowych lub słomianych łańcuchów, do malusich, rajskich jabłuszek, do śniegu z waty i przeźroczystych anielskich włosów
  
:)

***


niedziela, 30 listopada 2014

Róża cedrowa i juta


Wciąż wiankowo, bowiem innych zdjęć na dworze zrobić dziś się nie dało, 
tak mroźne wietrzydło po dłoniach biło, że od razu poczuliśmy zimę
:)



 wianek do powieszenia lub położenia
 a do środka można wstawić świecę
:)



***

poniedziałek, 24 listopada 2014

Jesteśmy, czyli pierwsze nasze ozdoby na Boże Narodzenie


Jesteśmy i dzieje się, choć na naszych blogach cicho jak makiem zasiał, życie toczy się nam w zawrotnym tempie. A to cudnie energetyzujące warsztaty w Centrum Kultury, na których to dzieciaki uczyły mnie jedzenia pałeczkami, mimo iż z założenia to ja miałam uczyć je pleść "cuda wianki" z papieru, ale skoro rurki są podobne do pałeczek, to już wiecie sami :) A to poszukiwania domów dla porzuconych zwierzaków, bo głowa i serducho zaprzątnięte tymi czterołapnymi smutkami, aż dnia brak. Na szczęście jest nas dwoje, więc i pracownia powolutku zapełnia się świątecznymi ozdobami, a Norbert uplótł i ozdobił już pierwsze tegoroczne koła na Boże Narodzenie. Natychmiast ochrzciłam je kukuwiankami lub zegarynkami, kto miał zegar z kukułką natychmiast będzie wiedział skąd mi się to wzięło :)


Boże Narodzenie




Miłego poniedziałku :)
***

sobota, 5 kwietnia 2014

Kwitnące wiśnie

Gdzieś pomiędzy jednym ziewnięciem a drugim plotę nowe pisanki, kwitną drzewka owocowe, ociężałe trzmiele pracowicie zaglądają do kielichów :) Słowa już mi się nie kleją, tęsknię za blogowaniem, za zaprzyjaźnionymi światami... i jak zwykle, jak zwykle wszystko odkładam na "po świętach " 
:)







miłej soboty kochani!!!

***

środa, 5 czerwca 2013

Małe marzenia

Niewielki domek, koślawy płot, malwy i piwonie. Malutka pracownia z ogromnym oknem i honorowym kącikiem dla starej, wysłużonej maszyny Singerki. Naszywałabym radośnie takie same, kolorowe łatki... jak robiła to moja babcia. Co rusz... na każdej potarganej rzeczy :)

a bransoletka od Norberta, bo jakżeby inaczej. Takie zaklinanie tych moich małych marzeń, może się staną... kiedyś :)))

***

niedziela, 12 maja 2013

Jabłuszko

Kolejna Norbertowa bransoletka...


Nieco bajkowa, ładnie układająca się na nadgarstku, długość regulowana.

Miłego wieczoru, niech Wam niespiesznie czas płynie :)

***

czwartek, 9 maja 2013

Papierowa wiklina i związane z nią dylematy


Oto wstępny efekt mojej "pracy na szpitalnianym gruncie". Rureczki z wyczytanych gazet i reklam. Kręciłam je na drucie (z którego i tak kiedyś odpadła kuleczka z oznakowaniem, ale to chyba 2 jest) i przyznam, że doczekać się nie mogłam, aż skończę i z oczu mi zniknie ostatni paseczek gazety. Chciałam Wam napisać: "mam rurki i nie zawaham się ich użyć"! Ale nie... :) Właśnie  stanęłam przed dylematem: co też powinnam z nich upleść?

Pewnie tak długo będę się zastanawiała, aż bidulki zdążą się pokryć kurzem, jak to u mnie bywa. Czarne z pewnością przeobrażą się w bransoletkę, już dawno polowałam na gazetki z ciemnym brzegiem, ale reszta? Na komódkę stanowczo za mało ;) A może ktoś z Was podrzuci mi jakiś nietuzinkowy pomysł? Będę wdzięczna i uraduje mnie każda myśl :) 



Pozdrawiam kolorowo :) !

***

środa, 8 maja 2013

Chłodne ciała niebieskie

Norbertowe kolczyki w sam raz na upały, lekkie i orzeźwiające kolorem :)


Chłodne ciała niebieskie
agaty trawiony 14mm. i metal antyalergiczny



bardzo lubię "śledzić" błyskawice
i właśnie mam ku temu sposobność

jest cudnie :)

***



wtorek, 7 maja 2013

Winne grona do łapania słońca :)


No to dalej z tą lawiną kolorowo-koralową. Jako że oboje najlepiej czujemy się w dzikiej dziczy, to i należy spodziewać się wielu śladów tej zielonej miłości w naszych tworach. Oj, i również z tego powodu zniewoliły nas koraliki crackle, te to dopiero cudnie łapią słońce i zamykają je w swoim wnętrzu :) Oto co Norbert z nich poczynił... 


Winne grona do łapania słońca

rękodzieło biżuteria

Jeśli komuś z Was coś przypadnie do gustu to śmiało proszę o kontakt, jeszcze przez 3 tygodnie biżuteria będzie czekała na "wyjście do ludzi". :) Co prawda ja jestem wciąż na szpitalnym urlopie, ale już zleciłam "ogarnianie rzeczywistości" właściwym osobom ;D 

Winne grona na rękę (długość regulowana)


rękodzieło biżuteria

rękodzieło biżuteria

I jeszcze jedno chciałam napisać... bardzo, bardzo dziękuję Wam za wszelkie życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, pozbierałam je wszystkie skrupulatnie, powiązałam kolorowymi tasiemkami i trzymam pod poduszką. Wiem, że to prawdziwa magia co niebawem zaowocuje obficie... 


Dziękuję kochani :*


***


niedziela, 5 maja 2013

Na zdrowie, czyli Norbertowe bursztyny


"Ślachetne zdrowie, nikt się nie dowie,
 jako smakujesz, aż się zepsujesz..."


Oj, cóż mogę dodać ponad to, że imć Kochanowski zawżdy mądrze prawił :) Mi właśnie przyszło znów reperować one szlachetne korzystając z gościnności oddziału szpitalnego. Nie pierwszy, nie ostatni raz to, więc jestem wielce oswojona z tym miejscem, ba, nawet je lubię, ale jak już oddział zaczął powoli cichnąć, (tak w okolicach wtorku), to i mi udało się wyprosić weekendową przepustkę. Co prawda musiałam przysiąc, że kilku rzeczy nie zrobię pod żadnym pozorem, a kilka wręcz przeciwnie (np. o zgrozo, będę się stawiać punktualnie o 6 rano i wieczorem na kroplówkę), ale czego się nie robi dla jednej milusiej nocy we własnym łóżeczku. W ten oto sposób właśnie sobie do Was klikam radośnie. Ach, i mogłam wreszcie pooglądać Norbertową biżuterię, którą zrobił w czasie mojej nieobecności. Oczywiście zaczęło się od kilku bransoletek, takich "dla mnie", ale te jakimś cudem poczęły się rozmnażać, a pracownia zmieniła się w mały, magiczny sklepik z marzeniami... bursztynowymi na ten przykład, właśnie na zdrowie :) Bardzo chciałam Wam je pokazać...


...aż mam ochotę sama rzucić się w ten koralikowy wir, niestety muszę jeszcze troszkę poczekać. Jej, pierwszym razem do szpitala powędrowałam z całą skrzynią materiałów i narzędzi (bo przecież będę się nudzić), a dzięki uprzejmości personelu dodatkowo dostałam dwa parapety i nadprogramową szafkę. Tyle, że z dnia na dzień miałam coraz mniej sił na zrobienie czegokolwiek, i tak już po tygodniu rodzinka wymieniła mój "podręczny" warsztat pracy na niewielki stosik książek, których i tak po dziś dzień nie przeczytałam. O nie, tym razem zaopatrzyłam się tylko w kilka włóczek, sznurków i komplet szydełek. Nie zajmują zbyt wiele miejsca, nie denerwują bezczynnym leżeniem, a doskonale, w razie potrzeby pozwalają zająć czymś obolałe łapki. Dziergam sobie energetycznie czerwone podkładki pod kubki, ciągnąc nitkę zza pleców, tak by się nie zahaczała o wenflon i nie irytowała mnie zbytnio. Podkładki sztuk trzy, jestem naprawdę bardzo z nich dumna! A, i udało mi się skończyć pisanki, na które ktoś cierpliwie czeka (dziękuję, jeszcze raz dziękuję za tę cudną cierpliwość!). No, ja się nie mam czym zbytnio chwalić, ale Norbert zrobił całe koszyki różności, tak wiec będziemy Was teraz zasypywać biżuteryjnymi tworami, 

a tymczasem...
dbajcie o siebie i o zdrówko,
czas zacząć chodzić na długie spacery i cieszyć się zielonościami. 

:)
Serdeczności ogromniaste!

***
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...