Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Małe marzenia

Niewielki domek, koślawy płot, malwy i piwonie. Malutka pracownia z ogromnym oknem i honorowym kącikiem dla starej, wysłużonej maszyny Singerki. Naszywałabym radośnie takie same, kolorowe łatki... jak robiła to moja babcia. Co rusz... na każdej potarganej rzeczy :)

a bransoletka od Norberta, bo jakżeby inaczej. Takie zaklinanie tych moich małych marzeń, może się staną... kiedyś :)))

***

niedziela, 2 czerwca 2013

Kto pierwszy ? :)

Jakiś czas temu przywędrowały do mnie takie oto drewniane piękności zrobione zdolniastymi rączkami Bulmy. (Kochana, bardzo Ci dziękuję!!!). Nie miałam okazji się nimi pochwalić (jak i kilkoma innymi cudeńkami, które dostałam od zaprzyjaźnionych blogowych duszyczek), ale swoją premierę miały już jakiś czas temu realnie, gdy tylko słońce pozwoliło mi na ubranie pierwszej letniej sukienki w tym sezonie :) Kolorki w rzeczywistości są o wiele soczystsze, ale mój aparat jakoś nie bardzo lubi się z czerwieniami i zawsze coś złośliwie przekłamie w tych tonacjach.


Szczęście się do mnie szeroko uśmiechnęło, ponieważ komplecik ów dostałam biorąc udział w zabawie "podaj dalej".  Teraz moja kolej, by komuś sprawić odrobinę radości. Drobiazgi niespodzianki polecą do trzech pierwszych osób, które zostawią pod tym postem komentarz i zaakceptują zasady zabawy, a te są bardzo proste:

* Musisz posiadać własny blog

* Pierwsze 3 osoby, które umieszczą pod tym wpisem komentarz, w którym zgłoszą chęć wzięcia udziału w zabawie, otrzymają ode mnie mały, robiony ręcznie upominek, który wyślę w ciągu 365 dni

 * Ty organizujesz taką samą zabawę u siebie i dajesz szansę kolejnym trzem osobom, na prezent od Ciebie.

 *  Każdy blogowicz może 3 razy uczestniczyć w tej zabawie.

Ot i cała filozofia, a ile radości :) Ja zawsze skaczę po pokoju jak mała piłeczka kauczukowa, gdy tylko listonosz wręcza mi przesyłkę. Napiszę Wam jeszcze, że wcale, ale to wcale się nie lenię. Oczywiście tuż po wyjściu ze szpitala dopadło mnie zapalenie płuc i choć wsio robię opatulona w kołdrę i pod bacznym okiem "strażnika przeciągów", to jednak naprawdę mam dobry czas do dziergania, plecenia i przerabiania... zwłaszcza przeobrażania, koszulek i koszul na ten przykład. Zaczęłam od przeglądnięcia swojej szafy i okazało się (o zgrozo), że mam w niej masę różności czekających na "lepsze czasy", to znaczy: aż schudnę tyle ile bym chciała :) Czekały tak, czekały bezowocnie... można by rzec "szmat czasu" ;), aż postanowiłam położyć temu kres i przerobiłam je na dwa kosze, maskotkę, kilka bransoletek i jedną torbę, z jakim skutkiem? o tym niebawem... a tymczasem kochani 

Zapraszam do zabawy w "podaj dalej " 
i uściski czerwcowe Wam ślę :)

*** 

niedziela, 12 maja 2013

Jabłuszko

Kolejna Norbertowa bransoletka...


Nieco bajkowa, ładnie układająca się na nadgarstku, długość regulowana.

Miłego wieczoru, niech Wam niespiesznie czas płynie :)

***

środa, 8 maja 2013

Chłodne ciała niebieskie

Norbertowe kolczyki w sam raz na upały, lekkie i orzeźwiające kolorem :)


Chłodne ciała niebieskie
agaty trawiony 14mm. i metal antyalergiczny



bardzo lubię "śledzić" błyskawice
i właśnie mam ku temu sposobność

jest cudnie :)

***



wtorek, 7 maja 2013

Winne grona do łapania słońca :)


No to dalej z tą lawiną kolorowo-koralową. Jako że oboje najlepiej czujemy się w dzikiej dziczy, to i należy spodziewać się wielu śladów tej zielonej miłości w naszych tworach. Oj, i również z tego powodu zniewoliły nas koraliki crackle, te to dopiero cudnie łapią słońce i zamykają je w swoim wnętrzu :) Oto co Norbert z nich poczynił... 


Winne grona do łapania słońca

rękodzieło biżuteria

Jeśli komuś z Was coś przypadnie do gustu to śmiało proszę o kontakt, jeszcze przez 3 tygodnie biżuteria będzie czekała na "wyjście do ludzi". :) Co prawda ja jestem wciąż na szpitalnym urlopie, ale już zleciłam "ogarnianie rzeczywistości" właściwym osobom ;D 

Winne grona na rękę (długość regulowana)


rękodzieło biżuteria

rękodzieło biżuteria

I jeszcze jedno chciałam napisać... bardzo, bardzo dziękuję Wam za wszelkie życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, pozbierałam je wszystkie skrupulatnie, powiązałam kolorowymi tasiemkami i trzymam pod poduszką. Wiem, że to prawdziwa magia co niebawem zaowocuje obficie... 


Dziękuję kochani :*


***


niedziela, 5 maja 2013

Na zdrowie, czyli Norbertowe bursztyny


"Ślachetne zdrowie, nikt się nie dowie,
 jako smakujesz, aż się zepsujesz..."


Oj, cóż mogę dodać ponad to, że imć Kochanowski zawżdy mądrze prawił :) Mi właśnie przyszło znów reperować one szlachetne korzystając z gościnności oddziału szpitalnego. Nie pierwszy, nie ostatni raz to, więc jestem wielce oswojona z tym miejscem, ba, nawet je lubię, ale jak już oddział zaczął powoli cichnąć, (tak w okolicach wtorku), to i mi udało się wyprosić weekendową przepustkę. Co prawda musiałam przysiąc, że kilku rzeczy nie zrobię pod żadnym pozorem, a kilka wręcz przeciwnie (np. o zgrozo, będę się stawiać punktualnie o 6 rano i wieczorem na kroplówkę), ale czego się nie robi dla jednej milusiej nocy we własnym łóżeczku. W ten oto sposób właśnie sobie do Was klikam radośnie. Ach, i mogłam wreszcie pooglądać Norbertową biżuterię, którą zrobił w czasie mojej nieobecności. Oczywiście zaczęło się od kilku bransoletek, takich "dla mnie", ale te jakimś cudem poczęły się rozmnażać, a pracownia zmieniła się w mały, magiczny sklepik z marzeniami... bursztynowymi na ten przykład, właśnie na zdrowie :) Bardzo chciałam Wam je pokazać...


...aż mam ochotę sama rzucić się w ten koralikowy wir, niestety muszę jeszcze troszkę poczekać. Jej, pierwszym razem do szpitala powędrowałam z całą skrzynią materiałów i narzędzi (bo przecież będę się nudzić), a dzięki uprzejmości personelu dodatkowo dostałam dwa parapety i nadprogramową szafkę. Tyle, że z dnia na dzień miałam coraz mniej sił na zrobienie czegokolwiek, i tak już po tygodniu rodzinka wymieniła mój "podręczny" warsztat pracy na niewielki stosik książek, których i tak po dziś dzień nie przeczytałam. O nie, tym razem zaopatrzyłam się tylko w kilka włóczek, sznurków i komplet szydełek. Nie zajmują zbyt wiele miejsca, nie denerwują bezczynnym leżeniem, a doskonale, w razie potrzeby pozwalają zająć czymś obolałe łapki. Dziergam sobie energetycznie czerwone podkładki pod kubki, ciągnąc nitkę zza pleców, tak by się nie zahaczała o wenflon i nie irytowała mnie zbytnio. Podkładki sztuk trzy, jestem naprawdę bardzo z nich dumna! A, i udało mi się skończyć pisanki, na które ktoś cierpliwie czeka (dziękuję, jeszcze raz dziękuję za tę cudną cierpliwość!). No, ja się nie mam czym zbytnio chwalić, ale Norbert zrobił całe koszyki różności, tak wiec będziemy Was teraz zasypywać biżuteryjnymi tworami, 

a tymczasem...
dbajcie o siebie i o zdrówko,
czas zacząć chodzić na długie spacery i cieszyć się zielonościami. 

:)
Serdeczności ogromniaste!

***

piątek, 19 października 2012

Entliczek pentliczek :)

Kochani, przepraszam za poślizg, siła wyższa, a właściwie siła braku prądu :) Oj, bez niego jak bez ręki, zwłaszcza, gdy ma się "coś" do zrobienia i choć chwilki przy świecach są niezmiernie miłe, to te przymusowe już niekoniecznie ;D 

Aaaale żeby nie przeciągać ogłaszam co następuje:


Czyli korale koloru kolorowego lecą do hsd, pocieszajka zaś do Ani ;)))
Dziewczyny- serdecznie gratuluję, czekam na kontakt (adres u góry, na pasku bocznym bloga). Aniu, jeśli się zgodzisz zaproponuję troszkę inną niespodziankę niż była w planie. Pierwotnie miała ona być "szyta", ale skoro sama robisz takowe wytworki igłą i nitką, to może ucieszy Cię coś "zupełnie z innej bajki"? :)  

A, i postanowiłam jeszcze obdarować osobę, która zapisała się jako pierwsza. Kasiu, Ciebie również poproszę o kontakt !!! 

Wam kochani ślicznie dziękuję za zabawę, niedługo mikołajki, więc będzie jeszcze okazja do kolejnej takowej... Dziękuje za wszelkie ślady obecności, które zostawiacie pod postacią miłych słów, być może nie odpowiadam na każde (choć bardzo bym chciała), ale wiedzcie, że radują mnie niezmiernie... Chciałam również powitać i pomachać łapką do nowych, blogowych duszyczek, które dołączyły do grona zaglądających, jest mi niezmiernie miło Was gościć. 


Jeszcze raz dziękuję za to, że inspirujecie, zachwycacie, jesteście...


*Miłego weekendu*

*   

wtorek, 16 października 2012

Wiem, zatęsknię...

Spoglądam za okno... na uparcie łysiejące drzewa, na blednące źdźbła traw i myślę sobie, że gdyby zakląć w przedmioty te  przemijające, soczyste zieloności, to może łatwiej byłoby przetrwać zimę, bo muszę się Wam przyznać, że ta mroźna pora roku jest dla mnie jak zmora siedzącą na piersiach i zwyczajnie się jej boję. Ale z drugiej strony, gdyby nie ona, to omijałoby mnie cudne, wiosenne uniesienie które tak lubię, więc nie marudzę ino gromadzę zielone zapasy, tak na pociechę :) 

 dynie na ten przykład... którym daleko do tych pomarańczowych :)

albo miętę...

albo skrawki lasu zamknięte w obrazach, te moje...

i te Norbertowe...


były też soczyste, drewniane grochy- właśnie powędrowały w świat...
a w zamian wróciły szerokie uśmiechy, to i wcale za koralami nie tęsknię...




wobec czego będą jeszcze jedne, które trafią do któregoś z Was i jestem pewna, że przyniosą ze sobą dobrą, kolorową energię.


 a tymczasem pozdrawiam zielono...
do pojutrza :D

*

środa, 3 października 2012

Jesienne zbiory w kolorze pomarańczowym


Tropiąc jesień razem z Anią, w tym tygodniu podążamy ścieżkami koloru pomarańczowego. Oczywiście pierwsze co zaczęło pchać mi się radośnie przed obiektyw aparatu to wszelkiego gatunku grzyby. Zaczynając od tych nadrzewnych, rosnących gdzieś ponad głowami, a kończąc na jesiennych rydzach, te natychmiastowo lądują na talerzach bez zbędnych ceregieli, ino z odrobinką soli... 

W lesie ściółka bez odrobiny wody, więc każdy grzybek na wagę złota. Te najładniejsze właśnie suszą się napełniając dom wspaniałym aromatem.  Są one  w okresie przedświątecznym miłą niespodzianką dla tej części rodzinki i przyjaciół, którzy niestety nie mogli pozwolić sobie na łazikowanie po lasach z wiklinowym koszyczkiem. Wymarzyłam sobie, że doskonałym dopełnieniem owego podarunku będą własnoręcznie uszyte woreczki. Popełniłam nawet kilka takowych z aplikacjami, jednakże tym wydumanym, wciąż niedoścignionym ideałem są niewielkie woreczki z nadrukowanym, leśnym motywem. Niespodziewanie, cudownym zrządzeniem losu i dzięki urodzinowej zabawie u Ishin  będę mogła zrobić te moje wymarzone woreczki bowiem wygrałam u niej magiczny płyn do transferu wydruków na materiał!  (dziękuję, dziękuję, dziękuję! nawet nie wiesz kochana jaką mi sprawiłaś niezwykłą niespodziankę!). Ishin mieszka za granicą, u nas ten specyfik jest niedostępny, czytałam, że niektóre z Was świetnie dają sobie radę przy użyciu nitro, czy też nawet zmywacza do paznokci, ale ja jestem strasznym alergikiem i raczej nie zdecydowałabym się na taki krok... no chyba, że na dworze,  przy użyciu maseczki, ale wiadomo, jest to już nieco kłopotliwe :) A tu proszę, taki prezent! Oj, już nie mogę się doczekać  i jeszcze raz ślicznie dziękuję! 
A dalej ciągnąc temat jesienno- pomarańczowy nie może u mnie zabraknąć marchewkozbiorów, a tym samym przepysznego ciasta marchewkowego, naprawdę polecam, przepis zamieściłam w sieci jakoś w zeszłym roku O TUTAJ.
   

 Jesień również dała znać o sobie ciepłymi kolorami nowej bransoletki z muliny...

Pierwszy raz uplotłam takową o okrągłym przekroju, w sumie to żadna filozofia, wystarczy związać pierwszą i ostatnią nitkę robótki, ale przyznać muszę, że  te wstrętne mulinki plączą się wtedy po wiele bardziej ;)

A już w kolejnym tygodniu "Jesieni w kolorach tęczy" tropić będę kolor żółty :) Na dzień dzisiejszy kojarzy mi się tylko z cytryną i galaretką pigwową dodawaną do herbatki, ale zobaczymy czy znajdzie się coś, co te "kwasotki" przepędzi... 



Pozdrawiamy jesiennie
ciepło i pomarańczowo :)

*

czwartek, 27 września 2012

"Światem zaczęła rządzić jesień"...

i mam nadzieję, że będzie złota polska, bo jesienią nie ma dla mnie nic przyjemniejszego nad brodzenie po kolana w oceanie kolorowych liści, wyłuskiwanie lśniących kasztanów z kolczastych otulin czy też przycupnięcie sobie na progu domu, trzymając w spragnionych ciepła dłoniach kubeczek gorącego napoju i  leniwie obserwując szykującą się do zimy przyrodę. 
Jak wiele z Was dałam się porwać jesieni w kolorze tęczy, czyli zabawie fotograficznej zaproponowanej przez Anię i choć tydzień pod znakiem koloru czerwonego już minął, to jednak u mnie nieco spóźniona kłania się Wam psianka słodko-gorzka, pospolita roślinka, która cieszy oczy przecudnej urody kwiatkami, a potem owocami, od soczystej zieleni, przez pomarańczowe po głęboką czerwień własnie. A do towarzystwa psiance dorzucam dziurawy listek rozchodnika, w nieco cieplejszej tonacji :)



Nie tylko u Ani zagościły jesienne klimaty, bowiem  Roma  również zaprasza do przesympatycznej zabawy, a do przygarnięcia są takie śliczności, że wręcz oczy się śmieją już na sam widok:) Oj, żeby tak się poszczęściło... tobym sekretnik ów pod poduszką trzymała, by sny w nim notować zaraz po przebudzeniu... ale to nie wszystko i kto chce zerknąć, co też Roma pięknego rozdać zamierza to ochoczo klika w poniższy banerek :)


A ja tymczasem ostatni, błękitny oddech lata w zwyczajnej bransoletce zamknęłam, by ceramiczne, cukierkowe koraliki przypominały mi o niezwykłych chwilach minionych wakacji... 

i tutaj apeluję do Was, jeśli ktoś wie, gdzie można nabyć takowe, lub też podobne koraliki,  będę wdzięczna za wskazówkę. Tych miałam zaledwie garstkę, a ochota by zrobić kolejną bransoletkę jest wielka, bo zestawienie czekoladowego sznurka z owymi błękitami jest wielce miłe dla oka... i jestem przekonana, że pewnej osobie bardzo przypadłaby do gustu takowa ozdoba :) Chciałam również dodać, że jest mi niezmiernie miło że tak ochoczo zgłaszacie się do naszej Candy zabawy, dzięki niej trafiłam na kolejne utalentowane, blogujące duszyczki i oderwać się od tych kolorowych światów wręcz nie mogę!
 Ach...a w temacie papierowej wikliny sprawa ma się o tak:


czyli robi się "na okrągło" i zalega wszędzie :DDD

Zmykam, pozdrawiając Was serdecznie znad szklanki kawy 
i zabieram się za obiecanego murzynka, bo mi domownicy marudzą: obiecałaś, obiecałaś!!!..
no fakt, obiecałam gdzieś mimochodem, przy śmiadaniu :)
Ech ;D



wtorek, 28 sierpnia 2012

Lazurowe Candy niczym pocztówka z wakacji

Śnią mi się ostatnio bezkresne oceany, świetlne zajączki skaczące po grzbietach fal i owalne, jasne kamyki wypolerowane drobnymi ziarenkami piasku. Oddechu nad wielką wodą mi się zapragnęło, a potrzeba ta błękitna znalazła swoje niewielkie spełnienie w nowym "wystroju" owego bloga. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu (no ja przyzwyczaić się nie mogę, ale z pewnością to tylko kwestia czasu) ;) Z tej oto okazji radośnie ogłaszam, zapowiadane już wcześniej  Candy, a tym samym zapraszam serdecznie do udziału w MooNatowej rozdawajce.  

Koralowo- niespodziankowe 

Do przygarnięcia jest "szyta" niespodzianka oraz sznur cudnie soczystych w swoich kolorach korali drewnianych. Są pięknie wylakierowane, tak, że można by je pomylić z ceramicznymi, a jednocześnie są lżejsze i oczywiście nietłukące się. Sznur ów liczy sobie ok. 24 sztuk korali o średnicy 2 cm. i myślę, że można go sobie "rozbroić" i wykorzystać według własnego pomysłu. Do wyboru są poniższe wersje kolorystyczne:

Wyśniony sznur lazurowy:
Sznur malinowo chabrowy:
Grecki ;) - sałata z fetą i oliwkami
albo nasz rodzimy- jarzębina na śniegu ;)

Zasady uczestnictwa  w Lazurowym Candy są proste i z pewnością wszystkim znane, jednakże dla pewności je wypunktuję:
*  Wpis pod tym postem.
* Podlinkowanie (miniaturka poniżej),  umieszczenie info o zabawie na waszych stronkach (na blogu lub Facebooku), za co z góry przesyłamy podziękowania:) 
* W zabawie mogą wziąć udział tylko osoby blogujące lub posiadające profil na FB.
* Będzie nam niezmiernie miło jeśli zachcecie dołączyć do obserwatorów naszego bloga, ale nie jest to oczywiście żaden obowiązek!!! :)
* Planujemy również obdarować kogoś szytą pocieszajką- niespodzianką, która poleci do osoby wylosowanej z grona obserwatorów, o ile taka osoba będzie brała udział w zabawie wpisując się pod tym postem.
* Zapisy trwają do godziny zerowej dnia 17 pażdziernika, wyniki dnia następnego.

i banerek:


Przy pierwszej wolnej chwilce również zaproszę Was do zabawy na naszym profilu Facebookowym, co prawda mam problemy z zaprzyjaźnieniem się z ta stronką, ale pracuję nad tym ;), no i mam w planach pochwalenie się szydełkowymi dzierganiami, których to własnie się nauczyłam. Co prawda jestem na etapie półsłupków, ale wychodzą mi coraz zgrabniejsze, co mnie niezwykle cieszy...

A tymczasem, wspólnie z Norbertem, przesyłam Wam moc błękitnych myśli, 
błękitnych jak ten niepozorny, ale jakże wdzięczny przetacznik ożankowy.



Pozdrawiamy serdecznie 

*

piątek, 6 lipca 2012

Pleciemy dalej, choć też zaczęłam krzyżykować nieco

Pudełeczko z mulinami wciąż pełne nici, pletę więc dalej, korzystając z każdej wolnej chwili. Tym razem w wersji "zielono mi", bo jest to ostatnio moje ulubione stwierdzenie ;D



Bransoletka natychmiast została przysposobiona, a uszczęśliwiony właściciel stał mi nad głową do ostatniego, zawiązanego supełka. W zamian wyszorował słoiczki z naklejkowych pozostałości (czego sama robić nie lubię) i mogłam zamknąć w nich owe kwieciste przetwory. W planach jest jeszcze syrop lawendowy, więc mam nadzieje, że i w tym razem będę mogła liczyć na jego pomoc ;)

Z nadmiaru muliny poczyniłam również pierwsze nieśmiałe próby krzyżykowania w postaci "pary drobiu", czyli kurki i koguta. Pochwalę się, jak tylko obfotografuję. Dostałam również śliczny, niespodziewany prezent urodzinowy od mojej mistrzyni robótek wełnianych, tym samym zapowiadam post zarówno chwalipiętowy jak i pochwalny :D Zabieram się do plecenia kolejnej bransoletki, tym razem spróbuję taką o okrągłym przekroju, byleby mi cierpliwości do rozplątywania nici starczyło...


 Ach właśnie, skoro już tak zielono, to nieśmiało zapowiadam koralowe Candy


o tym również niebawem... hihi, przyjęłam metodę zapowiedzi jako próbę zmobilizowania samej siebie do częstszego pisania tutaj, bo ciągle oboje cosik sobie "tworzymy", ale żadne z nas niestety nie pamięta o  tym, że ma również takowego bloga ;)

Pozdrawiamy serdecznie, życząc Wam kochani naprawdę udanego weekendu :D

*

wtorek, 22 maja 2012

Darowane nitki, czyli bransoletki z muliny

Dostałam ostatnio śliczny podarek- pudełeczko z tapety wykonane przez jakiegoś zdolnego ucznia Szkoły Specjalnej, a tęczowa zawartość pudełka natychmiast przyprawiła mnie o radośniejsze łomotanie serducha. 

Muliny, muliny o cudnych kolorach (jako, że nie potrafię ich w inny sposób spożytkować) szybko przeniosły mnie w czasy szczenięctwa, kiedy to jak opętana plotłam tzw. bransoletki przyjaźni i rozdawałam sobie na lewo i prawo. O dziwo, wiele z obdarowanych wtedy osób do dziś dnia dzielnie znosi moje towarzystwo ;D Na pierwszy ogień uplotłam obróżkę dla pewnej łaciatej foczki, która to pięknie ją prezentuje (co prawda na lewej stronie) :

 Spieszę również donieść, że tu, gdzie obecnie mieszkamy, niestety internetu jest jak na lekarstwo. Trzeba uganiać się za strzępkami zasięgu po całym domu. Owszem, ma to swoje zalety, pięknieje ogród i mnożą się słoikowe zapasy na zimę (na ten przykład syrop z pędów sosny na kaszel), ale niestety nie jestem w stanie pobuszowac po innych blogach, połasić się na jakoweś Candy, czy też zwyczajnie poodpowiadać na maile. Wrzucenie posta trwa całą wieczność i przyprawia człowieka o różne rozstroje. Ale nic to, będę nadal pleść bransoletki z muliny, przecież nici mam pod dostatkiem:) 



*Miłego tygodnia*

niedziela, 6 listopada 2011

Jesienne klimaty - żołędziowe kolczyki

Jesień zachwyca pięknymi kolorami, a ze spaceru można przynieść prawdziwe skarby. Poniżej kolczyki poczynione przez Norberta, któremu w łapki wpadły żołędziowe czapeczki...

zarówno duże i płaskie:

 Te są długaśne, wraz z biglem 9 cm, średnica czapeczki: 2, 8 mm.
niestety zostały już przygarnięte i właścicielka nie odda ich za żadne skarby :)



jak i małe, pyrkate:


Te są malutkie, długości wraz z biglem (srebro) ok.4,5cm., średnica czapeczki ok.2cm., główki styropianowe...i są do przygarnięcia za 13 zł wraz z przesyłką:) 



Oj, coś czuję w kościach, ze to dopiero początek jesiennych inspiracji:) Oby jak najdłużej świeciło słoneczko i zachęcało do spacerów, czego sobie, jak  i Wam z całego serducha życzę:)))



*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...