Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2012

Fotoramka dla dzidziusia

Misio z masy solnej, będący dotąd niedokończoną broszką, znalazł w końcu swoje właściwe miejsce i przycupnął na foto rameczce, która będzie urodzinowym prezentem dla mojego bratanka... do jasnego pokoiku, i to już niedługo... :)



W międzyczasie Norbert zrobił naturalną, leśną rameczkę dla mnie, na wakacyjne fotowspomnienia. Patyczki, huby i szyszki olchowe czyli wszystko, co mi się baaardzo podoba, choć wcale, ale to wcale nie daje się dziś obfocić:)



Uświadomiłam sobie właśnie, że to już za miesiąc, no, z malutkim hakiem, będą święta Wielkanocne i najwyższa pora wziąć się za malowanie pisanek, czyli od poniedziałku, każdą wolną chwilę spędzać będziemy w uroczym towarzystwie kolorowych bibuł, wosków i tasiemek. Bardzo mnie to cieszy, zważywszy na fakt, że za oknem rozpanoszyły się wszechobecne, brudnobure szarości... Uh. 


Pozostaje mi życzyć Wam równie kolorowego tygodnia:)))






*

piątek, 18 listopada 2011

Masa solna, bo jakżeby inaczej :) dziś misie

Pamiętacie ten pokaźny stosik misiów masosolnych ??? Oto jak ewoluował w kolorowe, świąteczne, choinkowo-okienne zawieszki... Przodem kroczy bałwanek jako ten rodzynek, a za nim caluśkie stadko misiów, które zmuszona byłam poupychać na zdjęciach w duetach, a nawet gromadach, tak by widać było różne warianty kolorystyczne...


Małe misie:





i duże misie, ta foremka nie jest już taka ładna - bliżej im do Mickey Mouse niż do misiów, ale co tam... :)))








Ale i tak nie uda nam się pomalować wszystkiej masy, którą wypiekliśmy i jakby ktoś chciałby sam ozdobić takową (świetnie nadaje się do decoupage) to po szczegóły zapraszamy na nasze allegrowe konto, wystarczy kliknąć w poniższe zdjęcie:


W następnym poście pochwalimy się zapałczanymi świeczniczkami, które wygraliśmy w Candy u Kasi (absolutne cudeńka) i opowiemy Wam o najdłuższej wymiance świata...ach... i jeszcze "zaległe", cieplusie różności od *Gooochy*... ale to, jak wszystkie cudeńka obfocę w pięknych, jesiennych okolicznościach przyrody :) 
Troszkeśmy teraz zalatani i z tego miejsca dziękujemy Wam za wszystkie kosmate słowa, na które nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, ale wszyściutkie czytamy z olbrzymią radością:)  Ślemy moc ciepłych myśli i uścisków...

***Miłego weekendu***



*

czwartek, 3 listopada 2011

Masa solna - Norbertowy miś

"...Proszę Państwa - oto miś..."

Szybciutko przedstawiam Wam kolejnego wytworka zrobionego przez Norberta. 

Miś Guziczek jak widać lubi jabłka i ciepłe skarpetki :)








I misiak w pełnej krasie :D




*

wtorek, 25 października 2011

Masa solna pierwsze kroki, czyli misie i kwiatki gryczanki

Właśnie skończyłam kleić misie i kwiatki gryczanki z masy solnej. Takie w skromnej tonacji, naturalne, umownie zwane przez nas "eko". Niewiele potrzeba by samodzielnie wykonać takowe cudaczki i nawet osobie, która nigdy nic nie ukleiła z masy solnej nie powinny sprawić problemu. Doskonale pasują do naturalnych ozdób, cynamonu, suszonych plastrów pomarańczy, szyszek.

Postaram się podpowiedzieć Wam, jak najprościej ukleić takie ekosolanki.  







* Wyrabiamy masę według przepisu który znajdziecie TUTAJ, lecz wygodniej będzie wyrobić nieco suchszą masę niż do klejenia aniołków, dlatego też bierzemy mniej wody (jakiś 1,5 - 2 cm. od brzegu szklanki). Ilość wody jest zależna od rodzaju mąki, więc ciężko mi jest podać Wam co do kropelki.:) Masa nie powinna zostawiać śladów na dłoniach, musi być gładziutka i aksamitna, a przy rozwałkowywaniu nie powinna "pękać". 

* Rozwałkowujemy masę na grubość mniej więcej 5 mm. Oczywiście pod spód podsypujemy mąki, inaczej nie odkleimy misia od blatu:D




* Wycinamy misie i kwiatki... W środeczkach kwiatków robimy palcem delikatne zagłębienie





* Miejsca, które będziemy wyklejać kaszą bądź gorczycą delikatnie smarujemy wodą, przy wbijaniu ziarenek w masę można pomóc sobie patyczkiem





* Możemy robić różniaste wzorki z kasz, począwszy od żółciutkiej kaszy kukurydzianej, a skończywszy nawet na anyżkowych gwiazdkach, czy też pestkach dyni, ładnie wyglądają aniołki na choinkę - z tak właśnie zdobionymi sukienkami, może zdążę zrobić :)




* Gdy już są gotowe, wkładamy je do piekarnika, najlepiej na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, i suszymy w temperaturze nieprzekraczającej 75 stopni (ja suszę z termoobiegiem). Po  chwili (jakiś 12 minutek), gdy zauważymy, że końcówki "ciasteczek" delikatnie się wywinęły, a na powierzchni utworzyła się delikatna skorupka, odwracamy je na drugą stronę, dzięki temu ciasteczka będą idealnie płaskie:D...  (Niestety nie mam zdjęć suszących się "gryczanek")




* Gdy spodnia strona również trochę podeschnie, będzie można układać ciasteczka jedno na drugim...



* Po wysuszeniu masę wystarczy polakierować i gotowe:)


Te misiaki suszące się w piekarniku zostały zupełnie inaczej udekorowane, ale o tym przy następnym poście. Zachęcam do zabaw z masą solną, samemu można stworzyć niepowtarzalne ozdoby na choinkę, a święta tuż tuż :)
Dziękujemy za wszelkie komentarze i ślady odwiedzin, odpowiadamy z poślizgiem, ale zapewniam, każdy z nich cieszy nas niezmiernie.
Niedługo będziemy mogli zaprosić Was na MooNatowe Candy, cukiereczek już się piecze:), a do osoby z grona obserwujących poleci świąteczna niespodzianka, ino jeszcze nie mogę się zdecydować która :D

Pozdrawiam Was serdecznie

*** Miłego klejenia :D *** 



*

czwartek, 13 października 2011

Pean pochwalny na cześć Loluni

Koniecznie muszę pochwalić się prezencikami, które dostałam od pewnej utalentowanej osóbki:) Właściwie takowych ślicznych i radujących duszę wytworków rąk niespokojnych mam już sporą kolekcję i to od kilku blogowych, przesympatycznych duszyczek. Tak sobie myślę, że od czasu do czasu, "na raty" będę odsłaniać i prezentować owe tworki jednocześnie zapraszając Was do popodziwiania ich. Zacznę sobie od  Czarnej Loli , która to z niepohamowanym entuzjazmem systematycznie obdarza mnie pięknymi różnościami, rączęta ma złote i talentów co niemiara. Na ten przykład szydełkuje, koralikuje, sutaszuje, wilkinuje, misiuje, świetnie prowadzi auto i jest z wszech miar uniwersalna, bo nawet śpiewać potrafi. Co tu dużo gadać, zobaczcie sami, co też takiego znajduje się w mojej kolekcji rodem z CzarnoLolowego  "po godzinach"...

I tak obdarowana zostałam takimi oto kolczykami:













 A do tulenia mam misia Lucjana, który czasem spełnia się jako podusia


i pochodzi z zacnego rodu Misiów Patysiów 
  


Ech... mimo tego, żem tak obficie obdarowana to i tak nie omieszkałam zapisać się na Candy u Czarnej Loli, tak ta moja miłość do ozdóbek mną bezwiednie rządzi:)  Jeśli ktoś ma ochotę wziąć udział w zabawie, to zapraszam:


Klik w banerek 





  
*** Miłego i twórczego weekendu ***

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...