Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 listopada 2015

Wianki i stroiki w jednym

Wiją nam się wianki, wiją... do powieszenia i do położenia... 
do wysypania środeczka orzechami, pierniczkami, czy innymi cudami... 
do świecy otulania, do drzwi zdobienia- 
no co tylko komu w duszy zagra 
:D


i do pachnienia... cynamonowo oczywiście :)




***

czwartek, 19 listopada 2015

Witajcie cynamonowo

 I choć ostatnio tylko duchem jesteśmy na tym zaniedbanym kawałeczku naszego 
miejsca w sieci, to pamiętamy o Was kochani zaglądacze
i szykujemy dla Was miłą, świąteczną niespodziewajkę,
 szczegóły już niebawem

:)

a tymczasem u nas rozpachniło się na dobre





Każdy przyzna, że własnoręcznie wykonane ozdoby są niezwykłe i cieszą serducho,
a długie, markotne wieczory można zmienić w prawdziwą przygodę i w doborowym towarzystwie bliskich bezkarnie polepić cuda wianki z ciasta
(na ten przykład chociażby). 
Prosto, niedrogo i wiele radości
klikajcie w zdjęcie po sprawdzony przepis





i koniecznie dajcie nam znać tutaj lub na Facebooku, 
jak już powstaną Wasze masosolne dzieła
:)

***


niedziela, 7 grudnia 2014

Orzechy do ciasta, a łupinki... na choinkę :)

Malutkie bombki- światy zamknięte w połówce łupinki orzecha
było ich więcej, ale nie doczekały się obfotografowania...
i dobrze,  zawisną na magicznym drzewku
pierniczkowo-orzechowym
:)




A tym razem z cyklu "lubimy" napiszę tylko, że uwielbiamy powroty do bibułowych lub słomianych łańcuchów, do malusich, rajskich jabłuszek, do śniegu z waty i przeźroczystych anielskich włosów
  
:)

***


niedziela, 30 listopada 2014

Róża cedrowa i juta


Wciąż wiankowo, bowiem innych zdjęć na dworze zrobić dziś się nie dało, 
tak mroźne wietrzydło po dłoniach biło, że od razu poczuliśmy zimę
:)



 wianek do powieszenia lub położenia
 a do środka można wstawić świecę
:)



***

poniedziałek, 24 listopada 2014

Jesteśmy, czyli pierwsze nasze ozdoby na Boże Narodzenie


Jesteśmy i dzieje się, choć na naszych blogach cicho jak makiem zasiał, życie toczy się nam w zawrotnym tempie. A to cudnie energetyzujące warsztaty w Centrum Kultury, na których to dzieciaki uczyły mnie jedzenia pałeczkami, mimo iż z założenia to ja miałam uczyć je pleść "cuda wianki" z papieru, ale skoro rurki są podobne do pałeczek, to już wiecie sami :) A to poszukiwania domów dla porzuconych zwierzaków, bo głowa i serducho zaprzątnięte tymi czterołapnymi smutkami, aż dnia brak. Na szczęście jest nas dwoje, więc i pracownia powolutku zapełnia się świątecznymi ozdobami, a Norbert uplótł i ozdobił już pierwsze tegoroczne koła na Boże Narodzenie. Natychmiast ochrzciłam je kukuwiankami lub zegarynkami, kto miał zegar z kukułką natychmiast będzie wiedział skąd mi się to wzięło :)


Boże Narodzenie




Miłego poniedziałku :)
***

środa, 14 listopada 2012

Świąteczne koktajle

Co rok obiecuję sobie, że znajdę czas na obfotografowanie naszych świątecznych ozdób i corocznie... wiadomo, na płonnych obietnicach się kończy. Dziś właśnie przyleciały pocztą pewne niespodzianki, między innymi katalogi prezentujące nowe trendy florystyczne w temacie Boże Narodzenie 2012 i aż przysiadłam z wrażenia, gdy zobaczyłam eko choinki, które robiliśmy dokładnie 7 lat temu. Cóż, na pomysł zrobienia akuratnie takich choinek i zdobienia ich akuratnie tak jak te nasze raczej nietrudno było wpaść i tylko śmieje się, że w takim razie my, w MooNatowie, mocno wyprzedzamy  przyszłość ;DDD

A dziś pospiesznie serwuję Wam jeden z wielu Norbertowych, świątecznych koktajli ;)
Smaków jest więcej, ale... i tu powinien pojawić się jakowyś odsyłacz do zdania zaczynającego owego posta :)
No i ostatnio zupełnie wyleciało mi z głowy to, że bierzemy udział w zabawie "Jesień w kolorach tęczy", (ech...wiele rzeczy ulatuje z niej zupełnie bezpowrotnie). Przyszła pora na ostatnią jesienną odsłonę, tym razem w kolorze fioletowym i w ogrodzie udało mi się złapać takie oto tonacje. Ustawiłam sobie taką właśnie kwiatkotapetkę na pulpicie, tak mi się podobają te kolorki...

 Zmykam, choć zamierzałam pochwalić się Wam jeszcze i prezentami, i świecami rustykalnymi, które właśnie zatapiam w cynamonie i pomysłem na kalendarz adwentowy, ale jestem zmuszona rozłożyć to chwalenie się na raty, na szczęście te są zupełnie nieoprocentowane :) Przepraszam, że nie odpowiadam tu i ówdzie, jeśli tylko macie ochotę piszcie na maila, tam będę zaglądała w miarę regularnie. 

Pozdrawiam Was kochani fioletowo- jagodowo :)




*

środa, 7 listopada 2012

Krok za krokiem...

zbliża się zima, która przyozdobi kwiecistym szronem szyby, dobrodusznie otuli białymi poduchami żałośnie nagie gałęzie drzew i ciepło rozbłyśnie tysiącami lampek choinkowych w naszych domach. Pierwszymi oznakami nadchodzących świąt w MooNatowie są drobinki brokatu, które uparcie pojawiają się w nieoczekiwanych miejscach... a to leniwie dryfują po powierzchni dopiero co zaparzonej kawy, a to co rusz oklejają psie wąsiska, przyprawiając mnie o chwilowe roztkliwienia się nad tak osobliwie przyozdobioną sunią, a to znowu zdradliwie wpadają mi do oka, tym razem przyprawiając o potok łez. Niemniej gdy połyskujące drobiny stadnie lądują na swoim miejscu przeznaczenia i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mnożą ozdoby choinkowe z masy solnej, to wszystkie niedogodności związanie z tym całym brokaceniem natychmiast idą w niepamięć :) 

Własnie powstały perłowe skrzaty 


 skarpetki


i koniki

 a śnieżynki cierpliwie czekają w kolejce na dokończenie.

Nie są w tym czekaniu osamotnione, ale o tym , jak i o ślicznym prezencie, który właśnie dzisiaj dostałam od jednej z blogowych duszyczek opowiem następnym razem, jak tylko złapie odrobinę słońca, jest mi koniecznie potrzebne do tego, by tą niezwykłą biżuterię tak obfotografować, żeby choć po części oddać jej urodę. Tak tak, zdradzę Wam tylko, że dostałam właśnie kolczyki i bransoletkę, akuratnie to, co tygryski lubią najbardziej, i...
nic więcej nie powiem;)  
 przypomnę ino, że przepis na masę solną znajdziecie TUTAJ, 
a na misiaki z masy solnej TUTAJ.
Ozdoby z masy solnej zupełnie czyste, takie bez dodatków czy malowania prezentują się naprawdę ładnie.
Czas do świąt poleci jak z bicza trzasł, może warto troszkę wcześniej pomyśleć o nowym ubranku dla naszej choinki. Mi na ten przykład marzy się jasna, cała ozdobiona drobnymi gwiazdkami origami i...
zobaczymy :)

Przesyłam Wam moc pozdrowień
i macham przyjaźnie do  nowych osób, które tu i na Facebooku dołączyły do grona zaglądających, serdecznie Wam za to dziękuję! :)

*

wtorek, 6 grudnia 2011

Wyniki losowania i mini bombki

O mały włos bym zapomniała:)
ale już ogłaszam co następuje:
Dziękujemy za tak liczny udział w naszej mikołajkowo-anielskiej zabawie (co nas niezmiernie zaskoczyło i ucieszyło), co prawda nie udało Nam się zaglądnąć do wszystkich nowo odkrytych, blogowych światów, ale jedno jest pewne, nie omieszkamy nadrobić zaległości "po świętach":)) Ale nie przeciągając... Uprzejmy Pan Random mówi dziś, że...


...aniołka wylosowała *Gooocha*, nie wiem jak ona to robi, gotuje jakoweś magiczne wywary przy pełni księżyca, czy też zaklina niezwykłą chęcią wygrania, ale ma takie szczęście, że już nie raz jej pisałam, że powinna rzucić pracę i brać udział w różniastych losowaniach zawodowo:)))) Gosiu- szczęściaro, pisz szybciutko którego aniołka sobie życzysz???? 


A... i pocieszajka,

która wędruje do...


LavinArt, gratuluję!!! Poproszę o maila z adresem:)

Z rękodzielniczych wieści spieszę donieść, że owszem, powstają różniaste świąteczne tworki, tłoczą się i panoszą po kątach, ale niestety nie mam czym je obfotografować... Ostały mi się ino dwa zdjęcia (z czasów, jak aparat jeszcze dychał i dziarsko współpracował) Norbertowych minibombeczek, robionych na suszu i jedno zdjęcie poglądowe choinek. Takich w jasnej tonacji, z prawdziwymi szklanymi bombkami, które uwielbiam... pamięta ktoś może takie kolorowe, szklane ptaszki na metalowej klamerce??? Ech... Chciałabym takiego zdobyć...





Jeszcze raz dziękujemy za tak liczny udział w zabawie! 
*Pozdrawiamy serdecznie*


*

wtorek, 22 listopada 2011

Anioły obfitości, choć miało być zupełnie z innej beczki

Czekałam na ten dzisiejszy dzień, by móc w pełni słońca (tak, tak, u nas świeciło dziś cudnie), obfotografować sobie różniaste, kolorowe tworki, którymi zostaliśmy w ostatnim czasie obdarowani wymiankowo i Candowo... ale............
i tu łzy cisną mi się do oczu, trochę ze złości bardziej niż z rozpaczy, bowiem aparat, choć dbany, chuchany, dokonał swojego marnego żywota...i to akurat przed świętami i jakieś 3 miesiące od zakończenia gwarancji. To już drugi taki przypadek i nie wiem już, co o tym myśleć: inne (wiekowe, wręcz "babcine") sprzęty służą mi od lat wytrwale i z pokorą, a te "nowoczesne" rach ciach i jak zaprogramowane zdychają tuż po zakończeniu gwarancji... cóż, chwalić się prezentami od Was będziemy dopiero po świętach, najwyżej poproszę Mikołaja o jakąś "małpkę":))))

Ale dzięki temu zdechniętemu aparatowi mogę Wam pokazać klejone jeszcze wakacjami, Norbertowe Aniołki Obfitości, czyli z intencją na obfitość wszelaką... doszły nas słuchy, iż są niezawodne:) Jeśli ktoś chciałby wiedzieć skąd Norbert czerpał inspirację, wystarczy, że zaglądnie sobie o TUTAJ :DDDD
i tak powstały takie oto, anielskie krągłości:

Haneczka


Janka


Jagoda


Róża




Ostatnio w komentarzach zgadywaliście, który to aniołek zawisł u mnie i cieszy me oczęta. Otóż odpowiadam, że tym aniołkiem, który skradł mi serce, jest Zuzka:



a osobą, która została wylosowana i jeszcze do tego, o dziwo, utrafiła w samiuśki środeczek jest: Lucynka i to do niej poleci mała niespodziewajka (Lucynko, poproszę o kontakt):)))
a dla *Gooochy* za doprowadzanie mnie do napadów czkawki ze śmiechu, i przyczynianie się tym samym do bezstresowego spalania zbędnych kalorii  muszę uszykować cosik specjalnego:)))

Przypominam, skoro już w anielskich tematach jesteśmy, o naszym
Mikołajkowym Candy



i niepocieszonam stratą aparatu biorę się do jakoweś manualnej robótki cynamonowej... pomoże na smutasy i irytasy?... może pomoże :D


Przesyłamy moc ciepłych myśli i dziękujemy za każde słówko, nawet najdrobniejsze,  jak śnieżynka... (ciekawam kiedy w końcu świat "się pobieli"?)



*

piątek, 18 listopada 2011

Masa solna, bo jakżeby inaczej :) dziś misie

Pamiętacie ten pokaźny stosik misiów masosolnych ??? Oto jak ewoluował w kolorowe, świąteczne, choinkowo-okienne zawieszki... Przodem kroczy bałwanek jako ten rodzynek, a za nim caluśkie stadko misiów, które zmuszona byłam poupychać na zdjęciach w duetach, a nawet gromadach, tak by widać było różne warianty kolorystyczne...


Małe misie:





i duże misie, ta foremka nie jest już taka ładna - bliżej im do Mickey Mouse niż do misiów, ale co tam... :)))








Ale i tak nie uda nam się pomalować wszystkiej masy, którą wypiekliśmy i jakby ktoś chciałby sam ozdobić takową (świetnie nadaje się do decoupage) to po szczegóły zapraszamy na nasze allegrowe konto, wystarczy kliknąć w poniższe zdjęcie:


W następnym poście pochwalimy się zapałczanymi świeczniczkami, które wygraliśmy w Candy u Kasi (absolutne cudeńka) i opowiemy Wam o najdłuższej wymiance świata...ach... i jeszcze "zaległe", cieplusie różności od *Gooochy*... ale to, jak wszystkie cudeńka obfocę w pięknych, jesiennych okolicznościach przyrody :) 
Troszkeśmy teraz zalatani i z tego miejsca dziękujemy Wam za wszystkie kosmate słowa, na które nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, ale wszyściutkie czytamy z olbrzymią radością:)  Ślemy moc ciepłych myśli i uścisków...

***Miłego weekendu***



*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...