Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2015

Warsztaty z papierowej wikliny -szumnie nazwane :)

 Oczywiście do jednej z zaległych, blogowych, MooNatowych spraw zaliczyć należy warsztaty,a właściwie takie sobie luźne plecionki z papierowej wikliny dla dzieci, które to miałam przyjemność poprowadzić w zeszłym roku w Stargardzkim Centrum Kultury. Zabawa była przednia, gazetowe papierzyska w mgnieniu oka zamieniały się w śliczne rurki, a następnie w: 
*kulogniotki (na breloczki), 
*puszkowije (no, bransoletki)
* i wszelkiej maści koszotwory (czyli wariacje w temacie pojemnikowym, 
od plaskatych miseczek, aż po fantazyjne wazony)

Z zajęć wyniosłam potężny zapas energii,
  burobłękitny koszyczek pleciony instruktażowo ...



i niejako przy okazji zostałam wyedukowana w temacie- 
"jak prawidłowo posługiwać się pałeczkami", 
czyli jak łapać kęski jedzenia tak, by szybciej trafiały do ust niż na bluzkę. 
(Dwie przesympatyczne jedenastolatki nie były zbytnio zainteresowane plecionkarstwem,
 ale za to z ogromnym entuzjazmem dzieliły się swoją wiedzą, 
a skoro papierowe rurki to prawie jak pałeczki, to wiecie sami)...  
na szczęście starczyło nam czasu by opanować obie umiejętności
:D


 W tym roku również zapraszam na kreatywną wymianę energii
już  w środę i czwartek, każdego dnia po dwie grupy wiekowe
Startujemy o godznie 10:30 !
Tym razem będziemy tworzyć Ekocuda z koszulek na ramiączkach,
Będą personalizowanie, niepowtarzalne, przydatne i wielce zaskakujące :) 

Nic więcej nie zdradzę, ino

ZAPRASZAM SERDECZNIE !


***


niedziela, 11 stycznia 2015

Gramy i czekamy na Was :)


Witajcie w Nowym Roku, dziś wielki dzień i żadne wiatry nadęte nam nie przeszkodzą! Szybciutko klikamy te kilka słów i już pędzimy na Rynek Staromiejski w Stargardzie Szczecińskim, gdzie grać będziemy wraz z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. To już 23 Finał, jej, jak to zleciało :)


Atrakcji będzie co niemiara, na ten przykład posłuchać będzie można dudziarza, i dobrowolnie paść ofiara napadu zbójnickiego :) A jak już się rozgrzejeta nieco, to dziarsko można stanąć do licytacyjnego boju o ten oto "Słonecznikowy koszyczek" z papierowej wikliny, pierwszy nasz twór w tym roku :)






Będzie go można wylicytować na scenie- już od godziny 16:30. Prócz tego zapraszamy na radosne zakupy, można wspomóc WOŚP, a tym samym stać się posiadaczem jakieś ślicznej ozdoby, oczywiście nie tylko MooNatowej. Szczegóły i plan imprezy TUTAJ



 Zatem jak ktoś w okolicy to czekamy, na Rynku, w "Aniołowym Domku" :)
Do zobaczenia!
***

czwartek, 9 maja 2013

Papierowa wiklina i związane z nią dylematy


Oto wstępny efekt mojej "pracy na szpitalnianym gruncie". Rureczki z wyczytanych gazet i reklam. Kręciłam je na drucie (z którego i tak kiedyś odpadła kuleczka z oznakowaniem, ale to chyba 2 jest) i przyznam, że doczekać się nie mogłam, aż skończę i z oczu mi zniknie ostatni paseczek gazety. Chciałam Wam napisać: "mam rurki i nie zawaham się ich użyć"! Ale nie... :) Właśnie  stanęłam przed dylematem: co też powinnam z nich upleść?

Pewnie tak długo będę się zastanawiała, aż bidulki zdążą się pokryć kurzem, jak to u mnie bywa. Czarne z pewnością przeobrażą się w bransoletkę, już dawno polowałam na gazetki z ciemnym brzegiem, ale reszta? Na komódkę stanowczo za mało ;) A może ktoś z Was podrzuci mi jakiś nietuzinkowy pomysł? Będę wdzięczna i uraduje mnie każda myśl :) 



Pozdrawiam kolorowo :) !

***

niedziela, 17 marca 2013

Limonki z drewna, czyli Norbertowe pisanki i ich premiera

Kochani, wpadam biegiem,  jak ten dzisiejszy wiatr za oknem hulający i szybciutko prezentuję Wam nowe, jeszcze ciepłe pisanki drewniane, wielkości jaj kurzych. Norbert wypalał je i starał się malować tak, by troszkę było widać słoje, jako że obydwoje lubimy zachwycać się naturą... Myślę, że to iście wiosenne i radosne jajeczka, nie to, co moje szaraczki :) Te poniższe zostały nazwane limonkami, a jak się "gorzkie pomarańcze" skończą malować, to nie omieszkam zaprezentować również i ich :))) 








Jej, do rozstrzygnięcia naszej Candy zabawy pozostało tylko kilka dni, to ważna dla mnie data, bo 22 marca są Norbertowe urodziny, ech...a ja wciąż nie mam żadnego pomysłu na wyjątkowy prezent dla niego... 

Chciałabym Wam przypomnieć, że wciąż można wziąć udział w zabawie na moim drugim, (jakże zaniedbanym teraz blogu), do wygrania jest sielski wiejski koszyczek z papierowej wikliny. 

Zapraszam serdecznie (klik w foto)



Serdeczności
***

czwartek, 7 marca 2013

Mini stroik wielkanocny i Candy na Akuku


Pogoda ostatnio wcale nie sprzyjała  ślęczeniu w pracowni, wiec powstało tylko kilka stroików, a na domiar tego wszystkie są w wersji mini. Jak zwykle Norbert wykorzystał coś zupełnie wbrew pierwotnemu przeznaczeniu, bo uparł się by kupić kilka kartonów ceramiki, a konkretnie kompletów do sushi. Kusiły pięknymi, wiosennymi kolorami. Z najmniejszych talerzyków, tych na sosy powstały właśnie mini stroiczki wielkanocne... Kolorki mocno przekłamane, w rzeczywistości są bardzo soczyste choć wyważone, wymiary stroiczków to 6x9cm. Jeden z nich już sobie przygarnęłam, nie mogłam się oprzeć :)

Chciałabym Wam również podziękować za tak miłe słowa pod poprzednim postem, te dotyczące koszyczka z kogucikiem, z papierowej wikliny. Postanowiłam podarować go komuś z Was i ogłosiłam Candy na moim drugim blogu. Zasady są proste, wystarczy w komentarzu napisać, jakie zwierze jest waszym ulubionym i dlaczego, a do zabawy zapraszam każdego, również osoby nie posiadające bloga :) Link znajdziecie na pasku bocznym, lub klikając w poniższe zdjęcie :



Zapraszam serdecznie !!!

***

sobota, 2 marca 2013

Rzeczpospolita na ludowo, czyli moja pierwsza papierowa wiklina

Skończyłam pleść i ogłaszam debiut papierowej wikliny na MooNacie, od dziś będę Was zamęczać gazetowymi tworami maści wszelakiej. Na pierwszy rzut idzie zapowiadany już koszyczek z kogucikiem, jak widać na załączonym obrazku daleko mu do ideału, krzywaśny, pijany i kostropaty nieco on ci jest, ale już spieszę wyjaśnić, że to dopiero jakoś ze trzeci mój gazetotwór.


papierowa wiklina
A skoro mam w planach uplecenie pokaźniej komódki, to muszę niestety poćwiczyć przed tym wyzwaniem...  Ach, marzy mi się taka z zupełnie białych gazet, zadrukowanych ino, nieco szara... smutna... Marzy mi się mebelek do jasnego, ascetycznego wnętrza, bo jakoś teraz właśnie czystych, świetlistych przestrzeni mi trzeba :) Ech, zobaczymy. Na dzień dzisiejszy co do wnętrza milczę, by nie zapeszać, co do komódki to dzielnie zbieram gazety. No i mam wielką słabość do przyglądania się owym splotom :)




Miłej niedzieli Wam życzę kochani,
może warto wybrać się jutro na spacer w poszukiwaniu wiosny? 





***

czwartek, 28 lutego 2013

Myszy i koguty w ogrodzie ;)


Zmalowałam dziś pisanki "myszki", na wydmuszkach gęsich...takie niewiosenne, niewielkanocne, ale w sam raz... dla mnie oczywiście ;), bo jak już zdążyłam wam kiedyś obwieścić przy okazji pisanek "szaraczków" i "kotków marcowych" wszelakie ziemiste tonacje są dla mnie jak balsam na zmęczoną duszę :)
Wiem, że i wśród Was takie kolorki mają swoich wielbicieli, więc tylko oznajmię, że one również będą do wyboru w naszej Candy zabawie (zapisywać się wciąż można  O TUTAJ, albo na facebooku, albo i tu, i tam, jak kto chce). Pisanki zapozowały w ogrodzie, słoneczko cudzie dziś grzało, a w powietrzu czuć już pierwsze powiewy wiosny. Ech, naprawdę nie mogę się doczekać wybuchu zieloności, a tymczasem prezentuję owe myszki, co to mi się po skalniaku rozpierzchły :)



Coś tam plotę z papierowej wikliny, no, z tych krzywaśnych  rurek, co to je jesienią tak zawzięcie kręciłam. Właściwie wciąż są to moje pierwsze kroki, jakiś trzeci, czy czwarty koszyczek, jak tylko skończę nikomu nie oddam, póki nie obfotografuje w całości, bo teraz wygląda dość niereprezentacyjnie, czyli tak ;)


Do zrobienia rurek wykorzystałam żółciutką Rzeczpospolitą, a na dnie koszyka zamieszkał kogucik, tak by być wierną wielkanocnym klimatom do samego końca ;)



Pozdrawiamy Was słonecznie i pisankowo,
bo jakżeby inaczej ;D




***

Ps. no i zapomniałam, dopadły mnie jakieś boty roboty, na wszystkich moich blogach i spamują nieznośnie, wobec czego zmuszona jestem zablokować dodawanie komentarzy przez osoby anonimowe, za co najmocniej przepraszam. Ponoć to najlepsze rozwiązanie, nie chcę dodawać weryfikacji obrazkowej, bo jak ją sama widzę, to dostaję oczopląsu i dopiero w okolicach trzeciego razu udaje mi się wpisać właściwe hasło. A może ktoś z Was zna lepsze rozwiązanie?

czwartek, 27 września 2012

"Światem zaczęła rządzić jesień"...

i mam nadzieję, że będzie złota polska, bo jesienią nie ma dla mnie nic przyjemniejszego nad brodzenie po kolana w oceanie kolorowych liści, wyłuskiwanie lśniących kasztanów z kolczastych otulin czy też przycupnięcie sobie na progu domu, trzymając w spragnionych ciepła dłoniach kubeczek gorącego napoju i  leniwie obserwując szykującą się do zimy przyrodę. 
Jak wiele z Was dałam się porwać jesieni w kolorze tęczy, czyli zabawie fotograficznej zaproponowanej przez Anię i choć tydzień pod znakiem koloru czerwonego już minął, to jednak u mnie nieco spóźniona kłania się Wam psianka słodko-gorzka, pospolita roślinka, która cieszy oczy przecudnej urody kwiatkami, a potem owocami, od soczystej zieleni, przez pomarańczowe po głęboką czerwień własnie. A do towarzystwa psiance dorzucam dziurawy listek rozchodnika, w nieco cieplejszej tonacji :)



Nie tylko u Ani zagościły jesienne klimaty, bowiem  Roma  również zaprasza do przesympatycznej zabawy, a do przygarnięcia są takie śliczności, że wręcz oczy się śmieją już na sam widok:) Oj, żeby tak się poszczęściło... tobym sekretnik ów pod poduszką trzymała, by sny w nim notować zaraz po przebudzeniu... ale to nie wszystko i kto chce zerknąć, co też Roma pięknego rozdać zamierza to ochoczo klika w poniższy banerek :)


A ja tymczasem ostatni, błękitny oddech lata w zwyczajnej bransoletce zamknęłam, by ceramiczne, cukierkowe koraliki przypominały mi o niezwykłych chwilach minionych wakacji... 

i tutaj apeluję do Was, jeśli ktoś wie, gdzie można nabyć takowe, lub też podobne koraliki,  będę wdzięczna za wskazówkę. Tych miałam zaledwie garstkę, a ochota by zrobić kolejną bransoletkę jest wielka, bo zestawienie czekoladowego sznurka z owymi błękitami jest wielce miłe dla oka... i jestem przekonana, że pewnej osobie bardzo przypadłaby do gustu takowa ozdoba :) Chciałam również dodać, że jest mi niezmiernie miło że tak ochoczo zgłaszacie się do naszej Candy zabawy, dzięki niej trafiłam na kolejne utalentowane, blogujące duszyczki i oderwać się od tych kolorowych światów wręcz nie mogę!
 Ach...a w temacie papierowej wikliny sprawa ma się o tak:


czyli robi się "na okrągło" i zalega wszędzie :DDD

Zmykam, pozdrawiając Was serdecznie znad szklanki kawy 
i zabieram się za obiecanego murzynka, bo mi domownicy marudzą: obiecałaś, obiecałaś!!!..
no fakt, obiecałam gdzieś mimochodem, przy śmiadaniu :)
Ech ;D



poniedziałek, 24 września 2012

"Naskarbnik" dla Norberta

Tworzę jak opętana przy użyciu słupków i półsłupków, a wszystkie uszydełkowane różności natychmiast przygarnia uszczęśliwiony Norbert. Zaczęło się od paskudnego futerału na komórkę, (którego to nie śmiem Wam pokazać), a skończywszy na pokaźnym piórniczku z wyłupiastymi oczami (który to pokażę przy najbliższej okazji). Włóczek wciąż pękaty wór i jakby nie ubywa, więc szydełkuję dalej i choć chore stawy  ostro się buntują przeciwko takiemu ćwiczeniu, to ja wcale nie daję za wygraną :) 
 Tym sposobem, gdzieś pośrodku powstał taki oto woreczek: 
"Naskarbnik" dla N.
rękodzieło

Kolorki aparat nieco przekłamał, bo realnie czerwień ta jest cudnie głęboka, miła i soczysta, no i mająca moc odpędzania uroków, a woreczek już wypchany po brzegi rożnymi skarbami spisuje się na medal ;) 

rękodziełorękodzieło
Dopadłam również pokaźny stosik starych ulotek i by odsapnąć od szydełkowania plotę rureczki. Jestem przekonana, że w najbliższym czasie nie zawaham się ich użyć w jakimś szczytnym "eko celu" :)))
recykling papier gazety

A tymczasem przypominam o Lazurowych Candy (wystarczy kliknąć w poniższy banerek), 
moonat

choć gdy zerkam w okno uświadamiam sobie, że wakacyjne lazury są już tylko wspomnieniem... 


liście

mam tylko nadzieję, że nadeszła jesień będzie prawdziwie "polska złota", 
czego sobie, jak i Wam z całego serducha życzę :)

*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...